Jesteś tutaj:

Dekalog IX

Określając emocje bohaterów, opisuj też mowę ciała lub mimikę, które je wyrażają –

Dekalog IX
Dekalog IX

np.: „Ewa sceptycznie unosi brwi”. Jeśli jednak brakuje czasu, poprzestań na nazwaniu emocji – np.: „Ewa sceptyczna”.

Jesienna dostępna telewizja

Telewizyjne seriale rozpędzone. Dzieje się wiele! Wraz z producentami i nadawcami zapraszamy do czytania napisów i słuchania audiodeskrypcji.

Szczególnie polecamy codzienne „Interwencje” reporterów Telewizji Polsat i programy z napisami poświęcone problemom osób z niepełnosprawnościami: „Pozytywka”, „Flesz Integracja”, „SuperLudzie Extra”. To niezwykłe historie niezwykłych lub bardzo zwyczajnych ludzi. Często – źródło ważnych informacji lub – dzięki „Interwencji” – przestroga.

A poza tym, dla każdego coś miłego – seriale fabularne „W rytmie serca” i „Oko za oko” i serie: „Drwale, „Chłopaki do wzięcia”, „Kloszard story”, „Łowca pedofilów”, „Więzienie”, „Gwiazdy na Dywaniku”, „Gry Małżeńskie”, Nieoczekiwana zamiana”, „Agropasja”.

Wkrótce kolejne spektakle z napisami i audiodeskrypcją!

Za nami pierwsze przedstawienie z serii wydarzeń projektu Fundacji Kultury bez Barier „Teatr dla każdego”, współfinansowanego ze środków Miasta Stołecznego Warszawy.  Przygotowaliśmy napisy do spektaklu „Klub cmentarny” w Teatrze Kwadrat.

Przed nami:

  • 7 czerwca, g. 19.30, Teatr Ateneum, „Gra w życie”;

  • 8 czerwca, g. 10.00, Teatr Baj, „Ja maluch i morze”;

  • 17 czerwca, g. 19.00, Teatr Dramatyczny, „Wizyta starszej pani”

Informacje i rezerwacja biletów na wszystkie spektakle: tel. 793996475 (także SMS)  lub  rezerwacje@kulturabezbarier.org.

Zapraszamy 🙂

Napisy w teatrze
Napisy nad sceną w Teatrze Syrena

Rewolucja?

23 lata po wyemitowaniu pierwszych napisów dla niesłyszących i mniej więcej sześć lat po pierwszej audiodeskrypcji w eterze…

– Uwaga, uwaga! Fanfary! –

… symbole, wyróżniające programy emitowane z napisami, językiem migowym lub audiodeskrypcją, obowiązkowo znajdą się w EPG,  teletekście, itp. źródłach informacji. Oby!

Taką rekomendację zamieściła na swojej stronie Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji. 

AD – audiodeskrypcja,
N – napisy dla niesłyszących,
JM– tłumaczenie na język migowy

Oznaczenia są już na stronach internetowych niektórych nadawców (zwykle w postaci ikon). Zaplanowanie odbioru wymaga przejrzenia całego programu, co dla osoby niewidomej nie jest wygodne, ale być może na razie trzeba powiedzieć: „dobre i to”. Najbardziej pożądane, czyli najbardziej ułatwiające wyszukiwanie tytułów z opracowaniami, byłoby uruchomienie mechanizmu zaznaczania i automatycznego wyszukiwania programów. Że to możliwe – dowodem wzorowa pod tym względem strona Ninateki. Namawiam do wypróbowania i wyszukania spektakli z audiodeskrypcją 🙂

Jak na razie innych dobrych przykładów nie potrafię wskazać. Jeśli są – poproszę o informacje!

 

Z perspektywy audiodeskryptora…

„Audiodeskrypcja podejmuje próby zaznaczania montażowych tricków. Słuchając opisów typu: ekran zaciemnia się, ujecie z perspektywy żaby – mam dobre pole dla własnej wyobraźni. Niestety ten nerw wzrokowy chyba najgrubszy jest, przez co luki mam…”

To fragment dyskusji o jednym z filmów, ze strony Internetowego Klubu Filmowego Osób Niewidomych (ikfon.defacto.org.pl).

Jeśli, Drogi Czytelniku, jesteś operatorem filmowym, reżyserem, montażystą lub filmoznawcą – cieszę się, że to czytasz i zapraszam do dyskusji. Wszystkich pozostałych – namawiam do refleksji. Powiem więcej – do autorefleksji.

  • Po pierwsze – czy wszyscy znają pojęcie „perspektywa żaby”? Jeśli nie, można refleksje zakończyć w tym momencie.
Żaba w stawie.  Podpis: kumkanie żaby.
perspektywa żaby
  • Jeśli tak – zapraszam dalej…
  • Czy idziemy do kina po to, by analizować język filmu, czy może chcemy poznać historię, którą twórcy filmu opowiadają i przeżyć związane z nią emocje?
  • Zakładając, że jednak to drugie (przypominam, że nie jesteśmy teoretykami) – czy mechanizm przeżywania odbywa się w następujący sposób?

Patrzę. Widzę perspektywę żaby. Myślę: „Aha, to znaczy, że w tym momencie powinnam/powinienem mieć wrażenie, że… (tu każdy wstawi to, co uzna za stosowne)”. Wywołuję w sobie właściwą emocję. I jedziemy dalej! Tylko szybko, bo właśnie mamy plan amerykański.

???

Drodzy Teoretycy, miłego analizowanie kadrów!

Drodzy Słuchacze Audiodeskrypcji, miłego słuchania bez zagadek i rebusów 🙂

 

 

 

Dlaczego zachwyca, choć nie powinien?

Kto jeszcze ma wątpliwości, czym jest i jaka powinna być audiodeskrypcja, obowiązkowo powinien obejrzeć ten teledysk.

Teledysk z audiodeskrypcją

A teraz powtórzmy tytułowe pytanie: Dlaczego teledysk z audiodeskrypcją zachwyca (nie wierzę, że kogoś nie zachwycił), choć nie powinien (bo audiodeskrypcja jest w sposób oczywisty subiektywna i bardzo dobrze!!!) – tutaj gramatycznie niezbędny znak zapytania – ? Ale pytanie czysto retoryczne. Oczywiście zdaniem autorki. A oto odpowiedź:

Bo ta audiodeskrypcja jest znakomitym, przemyślanym utworem. W świetle prawa autorskiego – dziełem zależnym (o tym kiedyś, osobno), ale niezależnie od tego jest utworem, którego treść i forma łączą się nierozerwalnie i naturalnie. Treść to intencja autora, forma – to realizacja. Zauważmy, że – aby powstał utwór – autor musi mieć coś do powiedzenia, a potem skutecznie i konsekwentnie zrealizować swoją koncepcję.

Autor chce przekazać, że wyczyny sportowców budzą zachwyt, podziw, szacunek, chwilami niedowierzanie. Czy można, oglądając ten teledysk, ani przez moment nie odczuwać jednego z powyższych? Czy można opisać i opowiedzieć treść teledysku, nie przekazując, że to, co oglądamy, zadziwia, zachwyca, budzi podziw i radość?

Żeby sobie uzmysłowić, jak bardzo nie można, wyobraźmy sobie przeciwieństwo tej audiodeskrypcji:

– Zamiast śmiechu, radości i podziwu w głosie – beznamiętność, głos wyprany z emocji;
– Zamiast informacji „imponujący skok” – obiektywny komunikat: „przeskakuje poprzeczkę” albo „pokonuje wysokość” (nie wiem) być może 180 cm;
– Zamiast żartobliwego okrzyku „auć” – nic.

Nuuuda…

Na szczęście mamy:

  • tekst spontanicznie subiektywny,
  • nieprzeładowany, dla uzyskania płynności i optymalnego tempa, pomijający niektóre kadry,
  • zgrabnie wykorzystujący dźwięki teledysku…
  • komentujący je i wplatający się ze swoim osobistym okrzykiem,
  • reportersko podający dodatkowe informacje, czyli nazwiska niektórych sportowców.
  • Ten tekst lektor odczytał ze zrozumieniem, co oznacza właściwy dobór środków lektorskich, a nawet – nie bójmy się tego słowa – aktorskich. Oczywiście lektor powinien nimi dysponować, a co to znaczy – to też osobny temat.

To samo można powiedzieć o kongenialnej wersji w języku migowym!

Teledysk z językiem migowym i napisami

 

Audiodeskryptor reporter?

Odkrycie po wysłuchaniu „A teraz na poważnie” – rozmowy Mariusza Szczygła z Mikołajem Lizutem w TOK FM. Refleksje na motywach cytatów.

– „Reportaż jest sztuką szczegółu” – tu panowie cytowali Małgorzatę Szejnert. I dalej: „Nie pisz >>pojazd uderzył w drzewo<<, tylko >>toyota roztrzaskała się na stuletnim dębie<<.

– Rada Mariusza Szczygła: „Pisanie musi być obrazowe. Czytelnik musi sobie wyobrazić daną sytuację. Ogólnik jest wrogiem reportażu”. I definicja: „Publicyści nazywają, reporterzy pokazują”.

Moja refleksja – audiodeskryptor nie zawsze ma na to czas, choć bardzo by chciał. Najczęściej nie ma, ale powinien się starać. Słucham dalej. Co reporterzy pokazują? Szczygieł definiuje:

– „Głównym kryterium jest prawda. Piszemy to, co zobaczyliśmy. Reporter może wykorzystać każdy zabieg literacki, zrobić wszystko, poza jednym: nie wolno mu nic zmyślać”.

– Lizut stwierdza: „Prawdy obiektywnej nie ma, wszyscy samplujemy przez własną wyobraźnię”.

Nie tylko wyobraźnię! Także zmysły, doświadczenie, wrażliwość – włączam się w dyskusję, siedząc przy radiu. Kontynuuje Szczygieł:

– „W jakim kolorze masz T-shirt?” – pyta. – „Jestem daltonistą – żartuje Lizut – Powiedzmy… szaroczarny”. – „A ja uważam, że masz czekoladowy. Ktoś inny, że brązowy. Wszyscy mówimy prawdę. Ponieważ prawdą jest to, co zobaczą nasze oczy i usłyszą nasze uszy. Reporter musi zawierzyć swoim zmysłom. Nie ma innej prawdy. (…) Każdy czytelnik powinien znaleźć swojego ulubionego reportera, zawierzyć jego prawdzie”.

W tym momencie Lizut odkrywa paradoksalną prawdę: „Prawdą jest, że nie ma prawdy”.

Moje odkrycie: Jestem reporterką opisującą filmy! Do niedawna myślałam, że scenarzystką dopisującą didaskalia do już istniejącego filmu. A może nie ma w tym sprzeczności?

Chciałabym usłyszeć kiedyś audiodeskrypcję napisaną przez reportażystę. Może ktoś podpowie Panu Mariuszowi?

Do góry