Jesteś tutaj:

Dekalog V

Te same osoby, zjawiska, przedmioty nazywaj zawsze tak samo – nazwanie służy także identyfikacji.

Tablica z rzymską cyfrą 5.
Dekalog V

Młodej ciemnowłosej kobiety, która odbiera z przedszkola synka Jasia, nie określaj na zmianę: młodą kobietą, kobietą, brunetką i mamą.

Dekalog IV

Konstruuj tekst świadomie i konsekwentnie, dbaj o ciągłość i klarowność przekazu.

Dekalog, tablica IV
Dekalog, tablica IV

Jeśli nie powiedziałeś, że bohater przyszedł do kogoś z torbą (bo ważniejsze były inne informacje), nie mów też, że wychodzi z torbą (odbiorca gotów pomyśleć, że ją ukradł :).

Dekalog III

Pisz zgodnie z zasadą odwróconej piramidy – najważniejsze na początku, 

Dekalog III
Dekalog III

potem szczegóły, 

                  

szczegóły, 
 
                                  
     szczegóły

Podstawowe informacje to zwykle: kto, co, gdzie, kiedy. Co jeszcze jest ważne? To zależy.

Wybierając przedmioty opisu, kieruj się dramaturgią filmu i charakterem poszczególnych scen. Gdy porzucona przez ukochanego bohaterka szlocha na kanapie, skup się na emocjach – nie opisuj jej sukienki ani kanapy.

Dekalog I – przypisy

Oczywiście spełnieniem marzeń audiodeskryptora jest dostępny scenariusz albo scenarzysta, albo reżyser, albo…ktokolwiek/cokolwiek!

Z braku – jw. – czegokolwiek, z różnych powodów, sprawdzamy np.:

  • Czy kobieta, na którą bohater przypadkowo wpada na ulicy w 5. minucie filmu, to ta sama, która pojawia się w 63. minucie?
  • Czy to, co widać, to korowaj – bo o tym śpiewają – i czy to to samo co kołacz?
  • Do jakiej formacji należy mundur na załączonym obrazku? Czy jest kompletny i typowy?
  • Jak się nazywa „takie pływające coś” do karmienia rybek w akwarium?
  • Jak się startuje motocykle żużlowe, czyli – co oni robią?
  • Ile razy czyni się okrężny ruch ogarniania świec w Szabat?
  • Czy obcas buta widoczny w scenie morderstwa należy do buta widocznego w całości po jakimś czasie?
  • Gdzie to jest? Czy tak wygląda Taj Mahal z drugiej, mniej znanej strony?

Dekalog Audiodeskryptora

Audiodeskrypcja filmu to przekład treści wizualnych na słowa umożliwiający osobom niewidomym i słabowidzącym śledzenie fabuły, zrozumienie przekazu i przeżycie tych samych emocji, których doświadczają widzący. Dociera do odbiorców w postaci dźwięku wkomponowanego w filmową ścieżkę dźwiękową.

Dekalog - tablica I
Dekalog – tablica I

 

Zanim zaczniesz pisać – uważnie obejrzyj i przeanalizuj film. Nie przeocz faktu, że pistolet, który na końcu wypala, na początku wisi na ścianie. Upewnij się też, czy to na pewno pistolet, a nie rewolwer.

cdn.

Dekalog audiodeskryptora – wstęp

ZAŁOŻENIA 

(oczywiste, choć dotychczas niedoceniane w zasadach tworzenia audiodeskrypcji):

Audiodeskrypcja jest do SŁUCHANIA. Fabuła filmu – do OPOWIADANIA. Ścieżka dźwiękowa filmu i wpleciony w nią odczytany tekst audiodeskrypcji to wyłącznie DŹWIĘK. Pisząc tekst, należy mieć świadomość specyfiki odbioru dźwiękowej formy narracyjnej.

DEFINICJA: Tekst audiodeskrypcji filmu to przekład języka filmu na tekst, zawierający elementy narracji i opisu.

1. Zarejestrowany tekst audiodeskrypcji powinien mieć wszystkie cechy dobrego tekstu i wszystkie cechy dobrego nagrania.

2. Wybierając informacje, które znajdą się w tekście audiodeskrypcji, kierujemy się ich znaczeniem dla rozwoju narracji. Dokonując selekcji informacji pamiętamy, że audiodeskrypcja dociera do odbiorcy z prędkością dźwięku, zaś widzący odbierają film i chłoną informacje z prędkością światła.

 

Ciąg dalszy nastąpi…

Warto się powtarzać!

Adepci audiodeskrypcji często starają się unikać powtórzeń (panie od polskiego pewnie byłyby dumne). Skutkiem tego „urządzenie” zostaje po chwili przemianowane na „maszynę”, „wysoka kobieta” – przechrzczona na „szatynkę”, a „młoda kobieta”, „dziewczyna” i „blondynka” określają zamiennie tę samą bohaterkę.

Jakkolwiek uroda języka jest w audiodeskrypcji bardzo cenna, a powtórzenia z pewnością są skazą na urodzie – apeluję:

Nie bójmy się powtórzeń!

Kot siedzi na parapecie
Kicia

Ich brak wyrządza bowiem szkody znacznie większe – zaburza rozumienie przekazu. Pamiętajmy, że w audiodeskrypcji nazwanie służy także identyfikacji, dlatego tę samą osobę/rzecz należy zawsze określać tak samo.

Nauka patrzenia na film i nie tylko…

…czyli ciąg dalszy rozważań teoretycznych.

Do przemyślenia.

  • Czy możemy założyć, że osoba niewidząca od urodzenia (albo od bardzo dawna) potrafi odczytać i właściwie zinterpretować język kina, jeśli sama czynność patrzenia wymaga zdobycia doświadczeń i utworzenia właściwych połączeń nerwowych?

Niemowlę widzi obraz odwrócony, płaski, nieostry i nie rozróżnia kolorów. Kształtowanie widzenia trwa około pół roku. 

Miś zabawka. Odwrócony obrazek.
Misiek w oczach dziecka
  • Czy możemy założyć, że poinformowanie w tekście audiodeskrypcji o ruchu kamery, montażu lub rodzaju planu po pierwsze – umożliwi „wyświetlenie” filmu w wyobraźni, a po drugie – w konsekwencji jego zrozumienie i przeżycie?

Moja odpowiedź: Nie.

  • Czy osoba niewidoma, słuchająca audiodeskrypcji, oczekuje tych samych informacji, co osoba widząca, która patrzy na film?

Moja odpowiedź: Nie.

Nie każde spojrzenie na film służy śledzeniu fabuły. Widz może być świadomie lub nieświadomie zainteresowany różnymi elementami obrazu, których obecność na ekranie nie musi łączyć się z przebiegiem fabuły. Nie każdy rzut oka  jest równie ważny i przemyślany, czasem może być pewnego rodzaju pomyłką, fałszywym tropem, ale – w przypadku osoby widzącej – takie rozproszenie uwagi nie skutkuje zgubieniem wątku.

Cdn.

Coś dla teoretyków

Poszukującym jedynie słusznych dróg dla AD chciałabym podsunąć kilka refleksji. Refleksje nie są jedynie słuszne, ponieważ odbiór filmu zależy do mnóstwa czynników. Na przykład od tego, czy widz:

  • Ogląda film czy słucha go z AD;
  • Jest słabowidzący, niewidomy od urodzenia czy stracił wzrok, mając już doświadczenia jako odbiorca filmów;
  • Jest kobietą czy mężczyzną;
  • Jest wykształcony bardziej lub mniej;
  • Zakładając, że życie i edukacja przed nim – jest dzieckiem, nastolatkiem czy człowiekiem dojrzałym;
  • Wybrał edukację humanistyczną czy wręcz przeciwnie;
  • Identyfikuje się z bohaterem, jeśli tak/nie – dlaczego;
  • Ma predyspozycje do odbioru spontanicznego, emocjonalnego czy raczej analitycznego;
  • Nawiązując do powyższego – oczekuje rozrywki czy informacji?

Warto poznać dominujące we współczesnych badaniach nad odbiorem filmu podejście kognitywne. Upraszczając, można je zdefiniować jako dostrzeżenie w analizie odbioru – wiedzy i doświadczeń. Wiedza, przez widzów zwykle nieuświadamiana, to na przykład znajomość konwencji. Taki odbiór nie wyklucza emocji, ale ich wywołanie wymaga pozyskania i zinterpretowania informacji. Zainteresowanych odsyłam do podręcznika „Historia myśli filmowej” (Alicja Helman, Jacek Ostaszewski) lub tekstu „O widzu myślącym” (Jacek Ostaszewski, Kultura współczesna 2/1994).

Jacek Ostaszewski wyróżnia trzy zakresy wiedzy wykorzystywane w trakcie odbioru:

„Wiedza narracyjna, która nie będąc zasobem wiedzy specyficznie filmowej, pełni  najważniejszą funkcję w opracowaniu opowieści filmowej. Wnosi ona wiedzę o typowych fabułach, rolach protagonistów, sekwencjach działań i wzorach łączenia ich w koherentną akcję (…)

Ogólna wiedza o świecie, dzięki której widz potrafi wyciągnąć wnioski dotyczące zdarzeń nieprzedstawionych i na podstawie odpowiednich danych zweryfikować swe wnioski. Wiedza ta jest powiązana z wiedzą narracyjną, gdyż wypełnianie luk musi być uzgadniane z przyjętym dla narracji schematem elips temporalnych (…)

Wiedza o filmowych środkach i formach przedstawiania. Do tych form zalicza się przede wszystkim montaż, a także kadrowanie, kąty widzenia kamery, transfokacje, jazdy, panoramy, efekty barwne i dźwiękowe, muzykę itp. Odbiorca, dzięki wiedzy, jaką posiadł na ich temat, może śledzić narrację filmową i budować oczekiwania co do rozwoju wypadków”.

I to jest nasze – audiodeskryptorów – zadanie: nie tylko zastąpić obraz słowem, ale przekazać takie informacje, które nasz odbiorca będzie mógł wykorzystać w połączeniu ze swoją wiedzą.

Z perspektywy audiodeskryptora…

„Audiodeskrypcja podejmuje próby zaznaczania montażowych tricków. Słuchając opisów typu: ekran zaciemnia się, ujecie z perspektywy żaby – mam dobre pole dla własnej wyobraźni. Niestety ten nerw wzrokowy chyba najgrubszy jest, przez co luki mam…”

To fragment dyskusji o jednym z filmów, ze strony Internetowego Klubu Filmowego Osób Niewidomych (ikfon.defacto.org.pl).

Jeśli, Drogi Czytelniku, jesteś operatorem filmowym, reżyserem, montażystą lub filmoznawcą – cieszę się, że to czytasz i zapraszam do dyskusji. Wszystkich pozostałych – namawiam do refleksji. Powiem więcej – do autorefleksji.

  • Po pierwsze – czy wszyscy znają pojęcie „perspektywa żaby”? Jeśli nie, można refleksje zakończyć w tym momencie.
Żaba w stawie.  Podpis: kumkanie żaby.
perspektywa żaby
  • Jeśli tak – zapraszam dalej…
  • Czy idziemy do kina po to, by analizować język filmu, czy może chcemy poznać historię, którą twórcy filmu opowiadają i przeżyć związane z nią emocje?
  • Zakładając, że jednak to drugie (przypominam, że nie jesteśmy teoretykami) – czy mechanizm przeżywania odbywa się w następujący sposób?

Patrzę. Widzę perspektywę żaby. Myślę: „Aha, to znaczy, że w tym momencie powinnam/powinienem mieć wrażenie, że… (tu każdy wstawi to, co uzna za stosowne)”. Wywołuję w sobie właściwą emocję. I jedziemy dalej! Tylko szybko, bo właśnie mamy plan amerykański.

???

Drodzy Teoretycy, miłego analizowanie kadrów!

Drodzy Słuchacze Audiodeskrypcji, miłego słuchania bez zagadek i rebusów 🙂

 

 

 

Do góry